Otrzymaliśmy informacje od poszkodowanych którym to skradziono auto, jak się okazuje sprawa jest bardzo kontrowersyjna co raz to wychodzą inne fakty, auto jest widziane w okolicy. Poszkodowani bardzo proszą o pomoc w odnalezieniu auta nie tylko ze względu utraty materialnej ale i ze względu na to, że jest kupione w kredycie i co najgorsze złodzieje kradną paliwo owym autem

Jak udało nam się ustalić sprawa jest znana tutejszej Policji jednak prowadzona przez Policję w Zgorzelcu.

A o to cała historia jaka otrzymaliśmy od poszkodowanych.

Treść wiadomości 

Witam,

w dniu 21.12.2016 roku w Zgorzelcu z CPN-u skradziono samochód marki Audi A4/B6 1,8 turbo (quattro) o rejestracji DLB 36SE . Zgłoszenie o kradzieży przyjęto od mojego partnera Roberta Cz.Na posterunku czekał około półtorej godziny w samej bluzie przy -4 stopniach i wietrze gdyż nikt nie chciał go wpuścić do budynku.Zgłoszenie przyjął policjant, który na wstępie zasugerował, że jeśli auto jest na kredyt to sami je oddaliśmy, ponieważ zostały skradzione dokumenty osobiste i auta oraz kluczyki i narzędzia do naprawy samochodów (laptop, diag, różne zestawy kluczy). Kilka dni później w miejscowości Wolimierz znaleziono fotelik naszego dziecka i kilka dokumentów na moje nazwisko. Z własnych prób dowiedzenia się kto mógł skraść nam auto, podaliśmy policji nazwiska Krzysztof W. i Tomasz B., że te osoby przebywają w Mirsku lub Czerniawie. 25.12.2016 dowiedzieliśmy się, że naszym autem ukradziono paliwo z CPN-u, później dowiedzieliśmy się o tym, że autem skradziono paliwo na innych CPN-ach np. Lubań, Sulików, Bogatynia, Porajów. W dniu 30.12.12016 roku na stacji Statoil  obok kasyna mój partner około godziny 5 rano znalazł nasz samochód a w nim osobę, która ukradła auto w Zgorzelcu. Zadzwonił do mnie, żebym zadzwoniła na policję (zadzwoniłam za komisariat policji w Gryfowie Śląskim gdzie przekazałam to co usłyszałam od Roberta i podałam jego numer telefonu aby łatwiej było znaleźć ich), że znalazł nasze auto i że jedzie w kierunku Krobicy a Audi ruszyła w pogoń za nim. Robert uciekał przed nimi do stacji kontroli pojazdów. W międzyczasie do Audi dojechały jeszcze 2 inne auta, które też jeździły za Robertem. Udało mu się zawrócić i wrócił do Mirska. Tam Audi wjechało w zamkniętą,  jednokierunkową drogę, gdzie Robert nie wjechał, ponieważ bał się o siebie. Niestety policja nie dojechała, żeby pomóc w zatrzymaniu naszego auta. Trzydzieści minut później zadzwoniłam do Gryfowa na posterunek z zapytaniem czy udało się zatrzymać auto i jak rozegrała się sytuacja.Dowiedziałam się, że według pana dyżurnego, Robert nie podał precyzyjnie swojego położenia. Robert jadąc w kierunku domu trafił na patrol policji w Krobicy, których poinformował o zdarzeniu (mnie pan dyżurny poinformował, że sprawdzi czy w Mirsku nie jeździ dalej auto). Robert naraził własne zdrowie by odnaleźć auto, a policja nie zrobiła nic by mu pomóc. Od tego dnia auto zniknęło z rejonu Pobiedna-Mirsk-Świeradów. Na początku stycznia zostaliśmy przesłuchani w sprawie kradzieży auta i zapytani o informacje jakie posiadaliśmy o skradzionym pojeździe. Nie pamiętam dokładnej daty, ale w styczniu w nocy gdy szukaliśmy auta, byliśmy na CPN Mirsk z auta wysiadł mężczyzna mi nieznany. Podszedł do naszego auta (Robert znał go z widzenia) i osoba ta przedstawiła wersję taką jak podał Robert, że podwiózł go do Czerniawy w noc kradzieży auta. Okazało się, że jest to Krzysztof W. wytypowany przez nas jako złodziej Audi (Osoba była znana z widzenia a nie z nazwiska),który nie ukradł auta. W tej sytuacji osobą, która ukradła audi okazał się Tomasz B. z Porejowa. Od policji w Zgorzelcu dowiedzieliśmy się, że Tomasz B. zgłosił się do szpitala w Sieniawce na leczenie narkomanii w dniu 03.01.2017. Osoba ta kradła paliwo naszym autem na rejestracji DSW i mojej rejestracji. Na jednym z CPN-ów pod zastaw za paliwo zostawił dowód rejestracyjny mojego auta. W styczniu u mnie w Pobiednej pojechaliśmy do naszych znajomych aby Robert naprawił koleżance auto (dowiedzieliśmy się wtedy, że jej sąsiadom ukradli warsztat samochodowy). Wracając od niej minęliśmy ten warsztat. Zatrzymaliśmy się gdyż na podwórku stało Audi. Z ciekawości sprawdziliśmy jakie. Wtedy z garażu wybiegło dwóch synów Anny P. Jeden z synów (policjant) do Roberta powiedział, że ma mu oddać fanty, które ukradł z warsztatu. Wtedy ja spytałam jego czy wie z kim rozmawia i czy się nie pomylił. On powiedział, że my kłamiemy i że wiemy o co chodzi. Była to godzina około 22:30, więc nie dzwoniłam do jego matki. Na następny dzień rano zadzwoniłam do Anny P. z pytaniem o co chodzi i skąd podejrzenia jakie padły poprzedniego dnia z ust jej syna. Dowiedziałam się, że nasze auto było widziane przez nią właśnie tam koło ich warsztatu. To było około 31.12.2016 roku gdy okradli ten garaż (czyli auta nie mieliśmy już jakiś czas). 
Tomasz B. był już w szpitalu gdy 05.01.2017 roku na Orlen Zawidów ukradziono naszym autem paliwo na rejestracjach Gerlitz czyli ktoś inny posiadał auto. Widziałam monitoring i wydaje mi się, że osobą, która tankowała paliwo jest Krzysztof W. wspomniany wcześniej. Cały czas drążyliśmy temat i wiemy, że Tomasz B. mieszkał u Krzysztofa W. w Mirsku. Tomasz B. przyznał się do kradzieży auta i paliwa, ale nie przyznał się do tego, żeby zabrał jakąkolwiek inną rzecz z naszego auta. W tym czasie zauważyliśmy, że jesteśmy obserwowani, że jeżdżą za nami auta o dziwnych rejestracjach, podjeżdżają pod nasz dom w Pobiednej. Nie pamiętam daty, ale któregoś dnia mieliśmy odkręcone śruby w kole, wbite coś w hamulce. Którejś nocy jak byliśmy na CPN Mirsk przed nasz samochód podjechały dwa auta. Z mniejszego auta wysiadł chłopak o kulach. Miał w ręce broń palną. Przeszedł przed naszą maską i wsiadł do drugiego auta z tą bronią. Osoby z tych aut były nam znane z widzenia, ponieważ odkąd skradziono nam auto często jeździmy po Mirsku. Zadzwoniłam na policję do Gryfowa, gdzie pan dyżurny stwierdził, że to pan myśliwy. Podałam numery rejestracyjne tych aut i a tym się to skończyło.
Pan policjant Krzysztof S. prowadzący naszą sprawę, kolejny raz zasugerował czy nie mamy długów np. za narkotyki lub inne nielegalne rzeczy, bo sprawa zniknięcia audi jest jakaś dziwna. Kolejny raz usłyszał, że nie mamy u nikogo żadnych długów jedynie kredyt na skradziony pojazd. Podane nam przyznane nas osoby jakiekolwiek informacje przekazuje policji, dowiedzieliśmy się, że prawdopodobnie dla Tomasza B. ukradł Przemysław P. mieszkający aktualnie w Trzcińcu. Historia ta jest dziwna, zagmatwana i trudna do zrozumienia. Wygląda na to, że policja nie chce nic z tym zrobić a wręcz utrudnia nam szukanie auta na własną rękę. Przejechaliśmy kilkanaście tys. km w poszukiwaniu auta lub jakichkolwiek informacji. Moja bezradność jest tak wielka, że zwracam się do prasy o pomoc. Może to coś zmieni.Gdy Robert nie posiadał jeszcze dokumentów osobistych, mieliśmy kilkanaście kontroli policyjnych. Wszystkie kończyły się pouczeniem. Niestety w ciągu kilku dni dwukrotna kontrola w miejscowości Świeradów przeprowadzona przez jednego policjanta kończyła się za każdym razem mandatem za brak dokumentów. Z informacji jakie dochodzą do nas auto było w Trzcińcu i Mirsku oraz Gryfowie. W lutym znajomy widział w Gryfowie audi podobne do naszego nie zatrzymujące się do kontroli policyjnej przejeżdżając koło kontroli bardzo szybko. Inna informacja to taka, że audi zajeżdżało na skał opału w Mirsku.
Urszula Nehrebecka-Szewczyk i Robert Czajka
Tel. kontaktowy 781 139 072
Auto nasze jest znaczne mimo, że to jest jak wiele audi, ale ma z tyłu białe lampy LED i wydech dwie rury niklowane 2,5 cala. Jest głośna w jeździe. Po stronie pasażera ma szare drzwi tylne i przednie. I czarny błotnik po prawej stronie po kolizji z drzewem (obcierka).
(To jest audi przed kolizją). Proszę zrobić sobie Stop klatki z filmiku.

Komentarze