Aż w 25 europejskich krajach Wielki Piątek jest wolny od pracy. Za to w uchodzącej za katolicką Polsce takiego zwyczaju nie ma. Związkowcy chcieliby to zmienić, a pracodawcy nie mówią “nie”. – Ale w zamian pracujmy w majówkę albo 15 sierpnia – zastrzegł w WP money Jeremi Mordasewicz, doradca Konfederacji Lewiatan.

Wielki Piątek to jedno z najważniejszych świąt w obrządku chrześcijańskim, jest symbolem męki i śmierci Chrystusa. Do pracy w piątek nie poszli m.in. Duńczycy, Szwedzi, Niemcy, Holendrzy czy Brytyjczycy. Wolne mają też mieszkańcy krajów prawosławnych m.in. Bułgarii, Serbii czy Macedonii. W ostatnich latach taką decyzję podjęły z kolei władze Czech i Węgier.

Tymczasem w Polsce Wielki Piątek niczym nie różni się od obchodzonego w podobnym czasie Światowego Dnia Czekolady, Dnia Wojskowej Służby Zdrowia czy Polskiego Dnia Sauny. Do pracy iść trzeba. Chyba że jest się nauczycielem (szkoły mają przerwę świąteczną już od Wielkiego Czwartku) lub w układzie zbiorowym pracy zapisano, że jest to dzień wolny.

Związkowcy mają wolne

Taki zapis mają na przykład związkowcy z Solidarności. – Etatowi pracownicy naszego związku mają zapewniony w układzie zbiorowym Wielki Piątek wolny od pracy i bardzo to sobie cenię, bo mogę w pełni uczestniczyć w drodze krzyżowej – poinformował nas już w ubiegłym roku Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ Solidarność.

Przedstawiciel “S” nie jest jednak zwolennikiem, by kwestię dnia wolnego w Wielki Piątek narzucać administracyjnie, na przykład w formie ustawy. Woli, żeby tę kwestię “dogadywać” na linii pracodawcy-związkowcy. W wielu firmach i tak przełożeni decyzją o skróceniu czasu pracy o kilka godzin, a wydajność pracowników tego dnia jest bardzo niska.

Pracodawcy nie mówią “nie”. Ale…

Pomysłu o wolnym w Wielki Piątek nie odrzucają pracodawcy. Jak powiedział nam Jeremi Mordasewicz, ekspert i doradca Konfederacji Lewiatan, idea warta jest rozważenia. Ale tylko pod jednym warunkiem – w zamian idziemy do pracy 6 stycznia, w majówkę lub 15 sierpnia.

– Jeśli chcemy pod względem wynagrodzeń gonić Zachód, to musimy też być bardziej wydajni w pracy. A na przykład od Niemców jesteśmy w tej kwestii dużo gorsi – podkreślił Mordasewicz.

I wyliczył, że oprócz 52 weekendów i 26 dni urlopu mamy w Polsce jeszcze ok. 10 dni świątecznych. Jeśli dodać do tego kilka dni zwolnienia lekarskiego w ciągu roku, to okaże się, że do pracy chodzimy przez niewiele więcej niż połowę dni w roku.

A każdy wolny dzień to spory koszt dla gospodarki. Jak liczyliśmy już w WP money oznacza on ok. 3,5 mld zł strat dla przedsiębiorców. Wynikają one z wypłacania pensji “za darmo”, ale też na przykład z przestojów w produkcji.

W Polsce wolny jest za to Poniedziałek Wielkanocny, który nie wszędzie jest obchodzony w ten sposób. Po weekendzie do pracy będą musieli bowiem pójść na przykład pracownicy w Estonii, Malty czy Portugalii, którzy odpoczywają tylko w piątek.

Mieszkańcy zdecydowanej większości krajów w Europie w poniedziałek również mają wolne. Dla niektórych więc świąteczny weekend trwa aż cztery dni. Albo i pięć, jak choćby w Danii czy Norwegii, gdzie do pracy nie idzie się już w Wielki Czwartek.

źródło: wp.pl

Komentarze